Menu

Blog Ludzi Gorszego Sortu

O rzeczywistości, która nas otacza - tej dobrej i tej złej.

Rumunia w starciu ze stereotypami

vukored

Niedawno wróciliśmy z dwutygodniowej podróży po Rumunii. Pokonaliśmy ponad 3 tysiące kilometrów. Przejechaliśmy przez największe regiony kraju - od Maramureszu, przez Bukowinę, po Transylwanię, od najbiedniejszych okolic po metropolie. Zanim się tam wybraliśmy słyszałam wiele porad typu: „Nie wychodź sama na ulice”, „Nie zostawiajcie samochodu w odludnym miejscu”, „Pilnuj swoich bagaży”, „Nie prowokuj lokalnych ludzi i nie ubieraj się zbyt wyzywająco”. Pytano mnie czy nie boimy się bariery językowej, wszechobecnej biedy, całkowicie odmiennej kultury i karaluchów w miejscach noclegowych. Gdy my opowiadaliśmy z zapamiętaniem o planach wakacyjnych ludzie patrzyli sceptycznie i zastanawiali się czy naprawdę nie ma lepszych miejsc na spędzenie urlopu.

Ku radości wszystkich bliskich wróciliśmy cali i zdrowi, a Rumunia nie zostawiła w naszej psychice bolesnego piętna. Dlaczego? Ponieważ okazała się całkowicie inna niż my w naszej małomiasteczkowej polskiej mentalności mogliśmy sobie wyobrażać. Rumuni ujęli nas ciepłem i gościnnością, które u nas w wielu rejonach całkowicie zanikły. Okazali się życzliwi i pomocni. Jeśli miałabym się na ulicach kogoś obawiać to prędzej innych zagranicznych turystów, których na szczęście nie było zbyt wielu.

Zawstydzali nas znajomością języków. Większość poznanych osób bez problemu posługiwała się językiem angielskim. Jeśli nie, to proponowali nam hiszpański, niemiecki, francuski lub węgierski. Pewien spotkany pan zaproponował mi wszystkie cztery. Gdy okazało się, że nie znam żadnego z nich rozłożył ręce i ze smutkiem pokręcił głową. Poczułam się po prostu głupio.

Zaskoczyli nas religijnością. Nie ma miasteczka (ani nawet wsi) bez cerkwi. Nie zależnie od dnia tygodnia nie było cerkwi bez wiernych, bardzo często młodych, przychodzących w kilka osób. Przyjemny widok, w porównaniu z naszymi pustoszejącymi kościołami.

Urzekli nas estetyką. Nawet te niezbyt zamożne obejścia w małych wsiach miały zdobione majestatyczne bramy i przystrojone studnie przypominające, że ubogo nie oznacza biednie.

Mieszkając w Polsce wielokrotnie słyszałam opowieści o „rumuńskich żebrakach”. Nie mam pojęcie skąd się wziął nasz stereotyp Rumuna. Ludzi proszących na ulicach o pieniądze najprawdopodobniej mylimy z Romami. W samej Rumunii faktycznie jest zatrzęsienie żebraków. Wszyscy jednak mają cztery łapy, szczekają i w większości przypadków skuszą się tylko na te co lepsze propozycje kulinarne :)

Podsumowując, jaka jest Rumunia? A przynajmniej jaka nam się wydała? W końcu nie można poznać kraju z całym jego kulturowym bogactwem w dwa tygodnie. Wydała nam się przede wszystkim przepiękna, życzliwa i ciepła. Powinien się tu wybrać każdy miłośnik gór, wyjątkowej architektury (najpiękniejszy zamek w Hunedoarze!) czy sztuki sakralnej (niezwykłe malowane monastyry). Ale też wydała nam się krajem wielkich kontrastów. Czasy komunistyczne odcisnęły swoje piętno na kraju i na ludziach. Co bogatsze okolice zaczęły się już powoli zbierać, ale wiele rejonów ma to jeszcze przed sobą.

(By Mistle)

 

© Blog Ludzi Gorszego Sortu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci